Szlachetne zdrowie
Nikt się nie dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz
Jan Kochanowski
Strona poświęcona zagadnieniom naturalnych metod związanych z zachowaniem zdrowia.
Nie udzielamy tu porad ani nie dajemy gwarancji ich działania. Wpisy zaczerpnięte są z ogólnie dostępnych informacji na internecie oraz książek poświęconych zagadnieniom naturalnego zapobiegania chorobom z użyciem ogólnodostępnych produktów żywnościowych witamin i ziół..
Jan Kochanowski
Strona poświęcona zagadnieniom naturalnych metod związanych z zachowaniem zdrowia.
Nie udzielamy tu porad ani nie dajemy gwarancji ich działania. Wpisy zaczerpnięte są z ogólnie dostępnych informacji na internecie oraz książek poświęconych zagadnieniom naturalnego zapobiegania chorobom z użyciem ogólnodostępnych produktów żywnościowych witamin i ziół..
![]() Rodzice nie kupujcie dzieciom lodów !!!!
(fragment) Jeżeli san-epidy przeprowadzają kontrolę, to raport taki powinien znaleźć się na stronie internetowej danej stacji. A tak nie jest. Wręcz przeciwnie, pojawia się przeciek do prasy o skażeniu czegoś tam, na przykład solą, ale jaka to spółka i jakie to konkretnie produkty zostały skażone, już jest tajemnicą. Podobnie przeprowadzono kontrolę mammografów– aparatów rentgenowskich do badania piersi i co się okazało? Otóż 75% było niesprawnych, lub częściowo niesprawnych. Ale san-epid zablokował informację o tym, jakie to ośrodki medyczne dysponowały takimi niepełnosprawnymi przyrządami. A to jest konkretne zagrożenie dla zdrowia, ponieważ taki aparat może dawać albo fałszywe poczucie braku guza albo wręcz odwrotnie, narazić kobietę na niepotrzebną amputację piersi. Wracając do żywności. Kilka słów przypomnienia. Bardzo ogólnie mówiąc, to my tak naprawdę nie jemy. Można porównać naszą czynność jedzenia do wrzucania drewna do kominka. Dopiero jak znajdujące się w naszym przewodzie pokarmowym bakterie, a jest ich tam około 1.5 kg, przetrawią ten pokarm i wydalą, to to, co wydalą, jest transportowane po naszym organizmie, najpierw do wątroby. Podkreślam, że wspólny genom bakterii, czyli liczba zakodowanych informacji, znajdujących się w naszym przewodzie pokarmowym, jest 150 razy większy, aniżeli genom człowieka. Czyli w naszym przewodzie pokarmowym musimy mieć tzw. dobre bakterie, w ilości co najmniej 97%. Przy takich proporcjach, nawet jeżeli dostaną się „złe” bakterie, to giną same. Jest to podobna sytuacja do uprawy grządki. Jeżeli coś posadzimy, a nie pielęgnujemy, to po tygodniu chwasty zarosną cała grządkę. Najważniejszy jest stan naszych bakterii. I tutaj mamy kolejny problem. Od ponad 70 lat rolnicy, szczególnie w okresie sowietyzacji, byli naciskani na sypanie nawozów sztucznych. Były nawet odgórnie ustalane normy 180kg/ha, chociaż wystarczało 30kg/ha, ale fabryki musiały zwiększać produkcje, aby dostać premie. A co potem robić z wyprodukowanymi nawozami? No, ktoś musi je kupić. Padło jak zwykle na chłopa. Problem z tzw. nawozami sztucznymi jest jednym z podstawowych w rolnictwie. Jak to się stało, że mądrzy profesórowie uznali, że 3 pierwiastki N-P-K, czasami czwarty Mg, zastąpią 100 pierwiastków z gnojowicy? Nie wiem i nawet nie usiłuję dochodzić, jakie to zamroczenie alkoholowe nimi kierowało i to w dodatku przez okres już 3 pokoleń. Świadczy to jednoznacznie o ciągłości pokoleń nauki sowieckiej. Wiadomo, że do prawidłowego wzrostu organizmu potrzebne są te wszystkie pierwiastki, a nie 3-4. Każdy przeciętny rolnik wie, że jak przez dłuższy czas sypie tylko chemię, to pojawiają się tzw. golizny. A jak na taką goliznę wyleje gnojówkę, to natychmiast zaczyna wszystko rosnąć. Oczywiście, że z tak otrzymanego, ubogiego ziarna, nie można otrzymać pełnowartościowej mąki. Nawozy dają doraźnie dużo masy zielonej. Masa zielona jest sprzedawana na kilogramy. W związku z tym, czym więcej masy zielonej, tym większy dochód gospodarstwa. Niestety, odbywa się to kosztem jakości. Nasze stare Szare Renety na przykład, miały po 35 mg witaminy C/100g masy, a te „holenderskie” mają po 3-5mg/100. Innymi słowy DOBRY CZŁOWIEKU, musisz zjeść 20 jabłek „holenderskich”, zamiast 2 polskich, aby Twój organizm otrzymał tą samą ilość witaminy C, niezbędnej do pokrycia dziennego zapotrzebowania. A zarabia „holender” na głupocie kupującego. I zauważ Czytelniku, że nikogo to nie obchodzi. Ministerstwo Rolnictwa nabiera wody w usta i udaje, że przecież produkcja wzrosła. Po 1990 roku zniknęła praktycznie nasza szkoła nasiennictwa. Dawniej nasiona sprzedawano na gramy. Paczka musiała być testowana w taki sposób, że co najmniej 75% nasion musiało zakiełkować prawidłowo. Dzisiaj paczki nasion zawierają tylko sztuki nasion i bardzo często zdarza się, że kiełkuje 1-2 %. Ale cena jest ta sama albo nawet wyższa, a nasiona mamy zagraniczne. Żadne służby nie reagują, a oskubywanie społeczeństwa idzie pełną parą. Nie dotyczy to tylko naszego wesołego Barak nad Wisłą. Szacuje się, że w okresie ostatnich 100 lat stracono w ten sposób 90% roślin uprawnych. Monokultury, szczególnie silne na obszarach dużych gospodarstw typu PGR, zubożają w wielkim stopniu nasz talerz. Aby nie być gołosłownym, podam konkrety: – z 497 odmian sałaty znanych w 1903 roku, pozostało obecnie tylko 36; – z 288 odmian buraka, pozostało tylko 17; – z 307 odmian kukurydzy, pozostało tylko 12. Tylko do 1970 roku ponad 20 000 firm nasienniczych zostało połkniętych przez gigantów monopolistycznych. Zaledwie 4 firmy, dostarczają aż 43 % nasion, a 10 międzynarodowych korporacji dostarcza aż 65% globalnego zaopatrzenia w nasiona. Można to porównać do sytuacji, że z wilka powstał ratlerek. Ale z ratlerka, z powodu zubożenia genów, już nigdy nie powstanie wilk. Konsekwencją będzie całkowita monopolizacja handlu żywnością. Jakie są tego skutki? Polska, niegdyś eksporter żywności, będzie uzależniona od zakupów. A to z kolei, od ilości dostępnego pieniądza. Przewiduję prowokowane klęski nieurodzaju i powrót głodu. A to jest wstęp do wprowadzenia żywności GMO, z wszystkimi konsekwencjami, taki jak na przykład regulacja długości życia danej populacji. Niestety, bardzo tragiczne będą tego skutki dla gatunku zwanego kiedyś homo sapiens – człowiek myślący. Powstanie nowy gatunek – człowiek bezmyślny. To zubożenie w wartości odżywcze spowoduje zastąpienie żywności preparatami chemicznymi. Wielkość będzie ta sama, kolor także, tylko treść i skutki konsumpcji tego czegoś będą istotnie różne dla zdrowia. Podam to na przykładzie tak uwielbianych przez dorosłych i dzieci lodów. Prawidłowe lody powinny się składać z mleka, śmietany, jajek i ewentualnie dodatków w postaci orzechów, kakao, koniaku itd. Obecnie żółtka jaj zostały zastąpione przez sztuczne emulgatory takie jak: mono i diglicerydy oraz estry sorbitanu, polisorbat 80. Niestety, chemia dodawana do żywności nie musi przechodzić badań bezpieczeństwa. A co my wiemy o tych związkach obecnie? Polisorbat 80 niekorzystnie wpływa na układ odpornościowy, może powodować wstrząsy anafilaktyczne, nawet takie, które mogą skończyć się zgonem. An Asthma & Immunilogy 2005.6. 95 opisuje przypadek wstrząsu kobiety w ciąży. Poza tym polisorbat 80 powoduje przyspieszone dojrzewanie, deformacje jajników, zwyrodnienie pęcherzyków, zmiany hormonalne, zmiany w pochwie i macicy. Jedna z agend ONZ stwierdza, że właśnie w tym celu podaje się Polisorbat 80 inaczej, zwany inaczej Tween 80, jako metodę antykoncepcji do szczepionek. Polisorbat 80 powoduje zawały serca, wykrzepianie krwi, udary mózgu i podejrzewany jest jako przyczyna nagłych zgonów. Absolutnie nie powinno się go podawać w przypadku: padaczki, uszkodzenia nerek, po udarze mózgu, chorób lub wad serca, cukrzycy, nadciśnieniu, zapaleniu jelit, obniżenia poziomu żelaza, niedoborów witaminy B-12, kwasu foliowego. Ciekawe jest także to, że zwolennicy szczepień bardzo często powołują się na CDC, czy FDA, ale tylko w jednym przypadku: na potwierdzenie swoich racji. Tymczasem CDC wyraźnie podaje, że Polisorbat 80 powoduje u zwierząt przedwczesne dojrzewanie, uszkodzenie pochwy, znaczne zmiany w układzie hormonalnym, ciężkie deformacje jajników, prowadzące do bezpłodności zwierząt. Nawet Firma GSK podaje w ulotce, że nie może zagwarantować, iż szczepionka z Polisorbatem 80, nie wpływa negatywnie na płodność. Polisorbat 80 nie został także oceniony pod względem potencjału rakotwórczego i mutagennego. I wygląda na to, że żaden wakcynolog nie przeczytał ulotki. Dodatkowo lody zawierają mono i diglicerydy. Związki te są otrzymywane z olejów, które posiadają wysoką zawartość nasyconego tłuszczu, ale nadal są uwodornione. Jedną z największych firm produkujących te związki jest Oil Gillco. Jedynym celem ich stosowania jest zwiększenie objętości i ujednolicenie struktury. Tak wiec włączenie ich do żywności jest zawsze szkodliwe i jest to dobrze udokumentowane. · http://www.gilcooil.com/home/ Sorbitan potasu jest kolejnym związkiem dodawanym do lodów. Jest to tzw. konserwant. Jest to enigmatyczne pojęcie wprowadzone w celu uspokojenia opinii publicznej. Tak naprawdę jest to środek bakterio, grzybo – wiruso – bójczy. Niestety, po dostaniu się do Twojego przewodu pokarmowego, działa tak samo, w pierwszym rzędzie wybijając niezbędne do życia dobre bakterie. Trudno znaleźć lody bez sorbitanu. Jak stwierdzono, sorbitan sodu jest rakotwórczy. Wykazuje dodatni wynik mutacji w komórkach saków. Wykazuje także toksyczne działanie na narządy płciowe. Na wszelki wypadek nie prowadzono, lub nie udostępniono wyników badań długoterminowych. Jakie są odlegle skutki spożywania tego związku przez młode pokolenia, nie wiadomo. Benzoesan sody. Kolejny dodatek do lodów. Jak stwierdzono, może powodować rakotwórcze związki szczególnie w połączeniu z kwasem askorbinowym, czyli popularna witaminą C. Tak połączony związek powoduje uszkodzenia mitochondriów, czyli elektrowni komórkowej. Pierwsze badania przeprowadzono ponad 50 lat temu. Zupełnie inne były kryteria szkodliwości wówczas, niż obecnie. Niestety nowych badań na wszelki przypadek brak. Sztuczne barwniki: niebieski, niebieski – 2, żółty -5, czerwony – 3, czerwony 40 i wiele innych. Sztuczne barwniki i aromaty powstają w laboratoriach. Sztuczne barwniki w połączeniu z benzoesanem sodu mogą prowokować ataki astmy, powstawanie guzków tarczycy, u przedszkolaków i dzieci szkolnych są odpowiedzialne za nadpobudliwość. Okazuje się, że każdy sztuczny kolor w jakiś sposób działa na nasz organizm szkodliwie. Szczególnie wymaga podkreślenia neurotoksyczność, uszkadzanie organów płciowych, czyli wpływ na reprodukcję i powstawanie raka. Karageny, to inny związek stosowany w przemyśle spożywczym, jako emulgator i stabilizator. Otrzymuje się go z alg i wodorostów atlantyckich. W większości przypadków otrzymuje się go, poddając te wodorosty rozpuszczalnikom alkalicznym. Niestety pomimo, że są otrzymywane z roślin, nie są bezpieczne. Karagenina osłabia i obniża odporność komórkową, powoduje proliferację guzów. Uważa się, że działa selektywnie na białe krwinki. Gumy ksantynowe stosuje się w celu wzrostu lepkości dowolnej cieczy. Z tego powodu są stosowane do produkcji lodów na całym świecie. Problem zaczyna się od doboru surowca podstawowego, stosowanego do fermentacji. Generalnie używa się do tego kukurydzy. Ale praktycznie 100 % kukurydzy przemysłowej jest GMO. O tym, jakie są skutki konsumpcji żywności GMO, nie trzeba już pisać. Guma guar to zarówno emulgator, środek wzmacniający, stabilizator, plastyfikator oraz środek zgęszczający. Posiada naturalne właściwości wiązania się z cząsteczkami wody, zapobiegając tworzeniu się kryształków lodu. Funkcją gumy guar jest synergistyczna z gumą ksantynową, zwiększa generalnie lepkość lodów. Jednakże już przed 25 laty stosowanie tej gumy zostało zakazane w Kanadzie i USA [1990 r.]. Masa gumy może powodować skurcze jelit, nudności, wzdęcia i biegunki. Podczas wiązania się z substancjami o wysokiej masie cząsteczkowej może powodować stany zapalne błon śluzowych, a nawet astmę. Zmniejsza biodostępność zarówno cynku, jak i żelaza i wapnia. Może być także stosowana jako naturalny środek przeczyszczający. Lecytyna. Problem polega na tym, że lecytynę otrzymuje się z soi. A podobnie jak z kukurydza, prawie 100% soi jest genetycznie modyfikowanej. Oczywiście, przemysł od razu zacznie krzyczeć, że zjedzenie jednej porcji lodów, to tak mała ilość, że nie ma to znaczenia. A kto powiedział i gdzie jest ostrzeżenie, że dziecku na przykład 3-letniemu wolno zjadać jedną porcję lodów raz na miesiąc, a 15-latkom już 3 porcje, a staruszkowi codziennie? Poza tym, od ponad 50 lat istnieje w toksykologii pojęcie: indeks toksyczności, czyli co najmniej suma toksyczności poszczególnych składników, ale czasami może to być iloczyn! Czym niższa jakość, lodów, czyli czym są tańsze, tym więcej emulgatorów. Niektóre lody mają przekroczenia nawet o 120 %. Dzięki temu koszty produkcji są tańsze, ponieważ jest mniejsza ilość składników naturalnych na litr wody. Bardzo dobrej jakości lody nie zawierają emulgatorów. Czyli posiadają większą ilość składników odżywczych. Ale obecnie nawet tzw. prywatne lodziarnie przeszły na produkcję przemysłową. Dotyczy to także wszelkiej maści kawiarni, czy restauracji. Łatwo to rozpoznać, bez względu na zamówiony rodzaj, smak jest taki sam, to samo zresztą czujemy pijąc tzw. owocowe jogurty, maślanki, czy inne produkty. Niby w jednych jest jabłko, w innych jagody, czy truskawki, ale smak jest taki sam. Reasumując, ostrożnie z podawaniem lodów dzieciom. Wiadomo, czym mniejszy organizm, tym łatwiej go uszkodzić. Dotyczy to także kobiet w ciąży. Łatwo rozpoznać, które lody są mniej szkodliwe. To te droższe z większą zawartością tłuszczu („złe” lody mają ok. 10% tłuszczy, „dobre” ok. 18%) i niską ilością emulgatorów („dobre” lody mają ok. 25% emulgatorów, złe znacznie więcej). A można samemu zrobić dobre i bezpieczne lody: 3 żółtka, 3 szklanki śmietany kremówki od krowy, a nie zajzajeru UHT, dodatki takie jak kakao, czekolada, owoce, wanilia , itd. Zmieszać i zamrozić. Zresztą, babcie będą wiedziały lepiej.guma guar P.S. Co ciekawe, nie znalazłem żadnego śladu w internecie, aby pediatrzy a już w szczególności konsultanci, ostrzegali Rodziców o tych faktach. Istnieje natomiast cała masa artykułów i wywiadów o konieczności szczepień? Sam musisz sobie odpowiedzieć Szanowny Czytelniku dlaczego tak jest! · Przypisy – Dr Jerzy Jaśkowski – Rodzice nie kupujcie dzieciom lodów Rozpowszechnianie wszelkimi możliwymi sposobami jest jak najbardziej wskazane. Dr Jerzy Jaśkowski jerzy.jaskowski@o2.pl Gdańsk, 22 maja, 2015 Kuchenka mikrofalowa: na śmietnik czy do kuchni?![]() Wielu ekspertów medycyny naturalnej od lat wzywa, aby pozbywać się kuchenek mikrofalowych.
Przypominają oni, że kuchenki mikrofalowe zostały zakazane w Związku Radzieckim po badaniach, które rzekomo miały udowodnić wpływ mikrofal na powstawanie związków rakotwórczych. Ale badania te, przeprowadzone w latach 70. ubiegłego wieku, nigdy nie zostały zweryfikowane1. Kampanię antymikrofalową rozpoczął w 1996 roku amerykański magazyn „Nexus”, oskarżając mikrofale o niszczenie składników odżywczych w żywności i powodowanie różnego rodzaju chorób2. Całą historię zapoczątkowała śmierć pewnej kobiety, której w czasie transfuzji podano krew, uprzednio podgrzaną w kuchence mikrofalowej. Podgrzewanie krwi w kuchence mikrofalowej Historia powtórzyła się raz jeszcze, w Stanach Zjednoczonych. Norma Levitt przeszła operację biodra w amerykańskim stanie Oklahoma. Zmarła po transfuzji krwi, którą wcześniej pielęgniarka także podgrzała w kuchence mikrofalowej3. To normalne, że przed transfuzją podgrzewa się krew. Ale ta tragiczna śmierć nie dowodzi, że kuchenki mikrofalowe przemieniają jedzenie w truciznę! To tragiczne wydarzenie łatwo wyjaśnić: krew po prostu ugotowała się w mikrofali. Jeśli ktoś wstrzyknie komuś ugotowaną krew, to z pewnością nie wywoła ona takiego samego efektu, jak krew o temperaturze ok. 37°C. Z gotowanej krwi można co najwyżej zrobić… kaszankę! Nie dziwi mnie, że nieszczęsna pacjentka zmarła po tym, jak wstrzyknięto jej do tętnic tak przygotowaną krew. Natomiast przeraża mnie fakt, że pielęgniarka mogła zrobić coś aż tak głupiego. Oto moja opinia na temat rzeczywistych zagrożeń związanych z kuchenkami mikrofalowymi. Jak działa kuchenka mikrofalowa? Mikrofalówka została wynaleziona przypadkowo przez amerykańskiego badacza, Percy’ego Spencera, który pracował w fabryce produkującej radary. Za każdym razem, kiedy przechodził obok włączonego radaru, czuł ciepło przez kieszeń swojego kombinezonu. Włożywszy pewnego dnia rękę do kieszeni, poczuł, że znajdująca się wewnątrz tabliczka czekolady rozpuściła się. Był rok 1945. Dwa lata później została sprzedana pierwsza kuchenka mikrofalowa. O co w tym chodzi? Radar, podobnie jak każdy nadajnik radiowy, telewizor czy telefon komórkowy, emituje fale elektromagnetyczne. Co to jest fala elektromagnetyczna? To pole elektryczne sprzężone z polem magnetycznym. Definicja ta nie za wiele wyjaśnia. Ale pamiętaj, że mówimy o sposobie, w jaki energia wędruje w przestrzeni. Rozgrzane jak biegające przedszkolaki Energia, owszem – wędruje, ale może również oddziaływać na przedmioty. Na przykład, gdy fala elektromagnetyczna napotka na swojej drodze magnes, to jest w stanie przesunąć go w jedną lub drugą stronę. Cząsteczki wody są jak małe magnesy. Mówi się, że są „dwubiegunowe”, ponieważ składają się z dwóch atomów wodoru i jednego atom tlenu (H2O), z czego tlen jest bardziej elektroujemny niż wodór. Zatem, kiedy wkładasz do kuchenki mikrofalowej żywność zawierającą wodę, to mikrofale przemieszczają cząsteczki wody z zawrotną prędkością kilku milionów razy na sekundę. Ten intensywny ruch wytwarza ciepło. Robi się gorąco, jak w sali pełnej przedszkolaków, które podekscytowane biegają we wszystkich kierunkach. Podobnie jest, gdy bardzo szybko pocierasz ręce jedną o drugą. Dlatego też, kiedy umieszczasz jedzenie w kuchence mikrofalowej, nie zawsze podgrzewa się ono równomiernie. Obszary, które zawierają więcej wody, nagrzewają się szybciej. Umieść stek i fasolkę szparagową w kuchence mikrofalowej; fasola będzie wrząca i „rozciapana”, podczas gdy stek będzie zaledwie ciepły. A przecież cząsteczki tłuszczu i cukru są również spolaryzowane. Dlatego one także podgrzewają się w kuchence mikrofalowej, ale nieco wolniej. Wpływ mikrofal na żywność Od samego początku postawmy sprawę jasno: każdy rodzaj gotowania obniża zawartość witamin. Aby zwiększyć spożycie niezbędnych składników odżywczych i przeciwutleniaczy, ważne jest, aby spożywać raczej surowe jedzenie i gotować je w niskich temperaturach. Witaminy i przeciwutleniacze najszybciej giną w wysokiej temperaturze i pod wysokim ciśnieniem. Najgorsze, co być może, to grill i szybkowar, a następne to: gorący piekarnik, patelnia z rozgrzanym tłuszczem, a także gotowanie we wrzątku. W tym ostatnim przypadku rzeczywiście wszystkie witaminy i rozpuszczalne w wodzie składniki odżywcze uwalniają się do gotowanej wody, o ile już wcześniej nie zostaną zniszczone przez wysoką temperaturę. Jeśli musisz gotować jedzenie, to wybieraj gotowanie na małym ogniu. Żywność podgrzewana w kuchence mikrofalowej jest dość delikatna, zwłaszcza jeśli nie gotujesz jej zbyt długo. Przeprowadzono badania naukowe na ten temat: Według dwóch badań przeglądowych gotowanie w kuchence mikrofalowej, w porównaniu do innych metod gotowania, nie zmniejszenia zawartości składników odżywczych4, 5. Inne badanie wykazało, że gotowanie w kuchence mikrofalowej niszczy substancje antynowotworowe zawarte w czosnku w ciągu 1 minuty, podczas gdy w piekarniku potrzeba na to 45 minut. Prawdopodobnie wynika to z tego, że fale natychmiast rozgrzewają żywność od środka6. Kolejne wykazało z kolei, że mikrofale niszczą 97% przeciwutleniaczy zawartych w brokułach, a gotowanie we wrzątku niszczy ich zaledwie 66%7. Czosnek i brokuły nie najlepiej znoszą gotowanie w kuchence mikrofalowej – należy zatem unikać gotowania ich w ten sposób. Mikrofale niszczą bakterie Kuchenki mikrofalowe są bardzo skuteczne w niszczeniu bakterii. Możesz regularnie używać ich do dezynfekcji gąbek i ręczników. Jest to świetny zwyczaj, wart zastosowania w kuchni. Jednak ta zaleta zamienia się w wadę, kiedy spożywasz pokarmy bogate w dobre bakterie pozytywnie wpływające na zdrowie (probiotyki). Unikaj zatem podgrzewania w kuchence mikrofalowej żywności fermentowanej, takiej jak np. kapusta kiszona. Nie podgrzewaj też w ten sposób jogurtów. Na szczęście niewiele osób ma ochotę jeść gorący jogurt, więc pomysł ten prawdopodobnie i Tobie nie przyjdzie do głowy. A na koniec – uwaga do mam, które odciągają mleko z piersi i następnie podają je dziecku: takiego mleka nie należy podgrzewać w kuchence mikrofalowej. Takie mleko zawiera dobre bakterie, które powinno się zachować dla zdrowia dziecka8. Unikaj naczyń z tworzyw sztucznych Dużym problemem w przypadku kuchenek mikrofalowych jest to, że doprowadzają małą ilość wody do bardzo wysokich temperatur w bardzo krótkim czasie. Jeśli używane przez Ciebie plastikowe naczynia zawierają lotne substancje toksyczne takie jak bisfenol A (BPA) i ftalany, to para wodna rozgrzeje je, a wówczas substancje te mogą przeniknąć do jedzenia. Unikaj zatem stosowania w kuchence mikrofalowej naczyń z tworzywa sztucznego, jak również tych kartonowych – one również są często mieszane z chemikaliami. Ale uwaga: dotyczy to również innych sposobów gotowania! Plastik w czasie tradycyjnego gotowania wydali dokładnie tyle samo substancji zaburzających gospodarkę hormonalną co w przypadku gotowania w kuchence mikrofalowej. Mam na myśli osoby, które, podgrzewając butelkę z mlekiem dla swojego dziecka w gorącej kąpieli wodnej wierzą, że unikną w ten sposób problemu BPA. Są one w błędzie. Zagrożenia fal elektromagnetycznych Wyjaśnijmy jedno: kuchenka mikrofalowa wytwarza promieniowanie elektromagnetyczne. Słowo „promieniowanie” może wydawać się niepokojące. Nie jest to jednak rodzaj promieniowania, z jakim mamy do czynienia w przypadku bomb atomowych czy katastrof nuklearnych. Pamiętaj, że światło samo w sobie też jest promieniowaniem elektromagnetycznym. To przykład na to, że nie wszystkie rodzaje promieniowania są szkodliwe dla zdrowia. Kuchenki mikrofalowe wytwarzają promieniowanie niejonizujące, podobne do tego wytwarzanego przez WiFi i telefony komórkowe. Ale są mniej niebezpieczne. W przypadku używania telefonu komórkowego przez co najmniej 10 lat ryzyko guza mózgu jest prawie dwukrotnie wyższe. Zasadniczo fale wytwarzane przez kuchenki mikrofalowe pozostają wewnątrz urządzenia, gdzie odbijają się od metalowych ścianek lub szyby drzwiczek. Niemniej jednak unikaj przybliżania się do działającej kuchenki mikrofalowej. Ta rada jest bardzo ważna. Zawsze trzymaj twarz w odległości co najmniej 30 cm od kuchenki. Siła promieniowania zmniejsza się bardzo szybko wraz z odległością. Upewnij się także, że Twoja kuchenka mikrofalowa jest w pełni sprawna. Jeśli drzwiczki nie domykają się prawidłowo lub szybka jest pęknięta, rozważ pilnie ich wymianę. Rośliny zabijane przez kuchenki mikrofalowe? Trzeba przyznać, że zła reputacja kuchenek mikrofalowych jest dobrze zakorzeniona w naszych umysłach. Podczas poszukiwania w Internecie informacji na temat mikrofalówek regularnie natrafiamy na strony, które opisują jakieś niepokojące doświadczenia z ich udziałem. Trafiamy np. na doświadczenie z dwoma doniczkami. Kwiaty w jednej doniczce podlewane są wodą z kranu, a w drugiej – schłodzoną wodą, uprzednio podgrzewaną w kuchence mikrofalowej. Zdjęcia pokazują, że roślina podlewana wodą podgrzewaną wcześniej w kuchence mikrofalowej umiera w ciągu kilku dni! Problem jest taki, że, powtarzając opisane doświadczenie, nie uzyskamy tych samych wyników. Oznacza to oszustwo! Oczywiste porady dotyczące użytkowania kuchenki mikrofalowej Na koniec kilka rad dotyczących użytkowania kuchenki mikrofalowej. – Używaj w niej tylko pojemników do tego przeznaczonych. Zazwyczaj są one opatrzone napisem „microwavable”, co oznacza, że można je bezpiecznie stosować w kuchenkach mikrofalowych. – Nigdy nie umieszczaj w kuchence mikrofalowej opakowań takich jak kubeczki po jogurcie lub margarynie: mogą się one stopić i uwolnić substancje toksyczne. – Nigdy nie wkładaj do kuchenki mikrofalowej torebek plastikowych, papierowych opakowań, gazety ani folii aluminiowej. – Jeśli umieszczasz plastikową folię ochronną na pojemniku, to upewnij się, że nie dotyka ona żywności, ponieważ może się stopić, jeśli jedzenie bardzo mocno nagrzeje się w jednym miejscu. – Nie przegrzewaj naczyń i za wszelką cenę unikaj umieszczania w kuchence mikrofalowej potraw w hermetycznie zamkniętych opakowaniach. Nagromadzona gorąca para może dosłownie wybuchnąć w momencie wyjmowania pudełka z mikrofalówki. – Jedzenie zawsze podgrzeje się bardziej równomiernie, jeśli jednorazowo umieścisz w kuchence mikrofalowej jeden rodzaj żywności. Zapobiegnie to przegrzaniu żywności w jednym miejscu, podczas gdy reszta będzie zaledwie ciepła. – Po podgrzaniu odczekaj kilka sekund, zanim zaczniesz jeść daną potrawę: w końcowej fazie gotowanie trwa jeszcze kilka minut, może spowodować to poważne poparzenia jamy ustnej lub gardła. I wreszcie pamiętaj, że cokolwiek się stanie, to surowe lub lekko tylko podgrzane jedzenie jest nadal najlepszym sposobem na zachowanie składników odżywczych. To dość nieroztropne, a nawet rzekłbym, głupie – rujnować się, kupując organiczne warzywa, a następnie niszczyć substancje odżywcze, pozostawiając produkty zbyt długo w kuchence mikrofalowej. Trzeba też przyznać, że kuchenka mikrofalowa ma ogromną zaletę – jest łatwa jeśli chodzi o utrzymanie czystości (nie brudzisz garnków) i niezwykle szybka w użyciu. Można bez niej żyć, na pewno, ale ryzyko związane z jej używaniem jest niższe niż w przypadku większości innych metod gotowania, może z wyjątkiem gotowania na parze i pieczenia w zamkniętym naczyniu. Zdrowia życzę, Jean-Marc Dupuis poczta zdrowia Dlaczego medycyna naturalna jest skuteczna?
|
![]() 7 najgroźniejszych kłamstw,
które możesz usłyszeć od lekarza, nawet jeśli nie ma on złych intencji... Szanowny Czytelniku, oszukują Cię. Firmy farmaceutyczne, lekarze i aptekarze. Rozpowszechniają nieprawdziwe informacje, niestety, często robiąc to ze złych pobudek. Niektórym chodzi o to, by na Tobie oszczędzić. Innym – by zarobić, sprzedając Ci więcej leków. Wielu z nich zaś po prostu nie wie, że mówi nieprawdę. Właściwie nie ma to wielkiego znaczenia, czy lekarz jest świadomy, że się myli, czy nie. Ważne jest to, że jego niewiedza może Cię nawet zabić. Prawdopodobnie Ty też usłyszałeś już któreś z tych kłamstw. Ale nie ma powodu, dla którego miałbyś dać się im omamić. Poznaj więc „7 najgroźniejszych kłamstw“ medycyny konwencjonalnej, aby uniknąć losu swoich krewnych, znajomych czy sąsiadów, którzy w nie uwierzyli. KŁAMSTWO NR 1 „Musisz koniecznie obniżyć poziom swojego cholesterolu“ „Ma Pan zbyt wysoki poziom cholesterolu. Jeśli nie będzie Pan przyjmował leków na jego obniżenie, może Pan w każdej chwili dostać zawału. Od dziś musi Pan koniecznie brać ten lek...“ Każdego dnia w Polsce blisko 100 osób umiera na zawał serca. Powszechne przekonanie, obowiązujące do dziś w medycynie, jest takie, że jedną z głównych przyczyn zawału jest podwyższony cholesterol „zatykający” tętnice. Pod wpływem tych opinii kilka milionów Polaków zażywa codziennie leki obniżające stężenie cholesterolu. Dowiedziono jednak, że te leki wcale nie zmniejszają ryzyka śmierci z powodu zaburzeń kardiologicznych! Zdaję sobie sprawę, że te słowa mogą szokować. To, co mówię, jest absolutnym przeciwieństwem tego, czego zwykle uczy się na uczelniach medycznych. Sprzeczność tę wykazali najznamienitsi kardiolodzy. Potępiają oni fakt, że milionom ludzi z chorym sercem podaje się leki, które mają potencjalnie niebezpieczne skutki uboczne, podczas gdy istnieje naturalne rozwiązanie pozwalające na redukcję zagrożeń sercowo-naczyniowych bez leków lub przy ich minimalnym wykorzystaniu – i dotyczy to też osób, które przeszły już zawał lub udar mózgu! Medycyna konwencjonalna stoi bowiem na straży archaicznego poglądu, że drogą do uniknięcia zawału jest ściśle określony poziom cholesterolu we krwi. Stąd zalecenie, by poziom LDL obniżać, gdy jest za wysoki, a HDL podnosić, gdy jest za niski. Wszystko to przy pomocy leków takich jak statyny, na których koncerny farmaceutyczne zbijają fortuny, lub pokarmów „obniżających cholesterol“, które według reklam czynią cuda. Nie jest niespodzianką, jak ogromną władzę posiada przemysł farmaceutyczny. Jego przedstawiciele robią wiele, aby przekonać lekarzy, że medycyna alternatywna opiera się na iluzji (efekt placebo itd.) i że tylko syntetycznie wytwarzane lekarstwa mają działanie udowodnione naukowo. Tymczasem wiemy już na pewno, że obniżanie poziomu cholesterolu absolutnie nie zmniejsza śmiertelności z powodu chorób układu krążenia. Nie redukuje także płytki miażdżycowej, która zatyka tętnice i o której powstawanie również obwiniany jest cholesterol. Wyniki badań pokazują jednoznacznie, że duża część społeczeństwa zażywa statyny zupełnie bez potrzeby. Dzięki temu na konta koncernów farmaceutycznych wpływają setki milionów złotych. Statyny zaś mogą zrobić więcej złego niż dobrego! Stanowią zagrożenie dla wątroby, nerek i ośrodków pamięci. Są odpowiedzialne za skurcze mięśni. Zwiększają ryzyko ponownego wylewu. Wysoka dawka statyn przyczynia się do rozwoju cukrzycy. A jednym z najbardziej niepożądanych i zgubnych skutków ubocznych statyn jest to, że w znaczący sposób hamuje wytwarzanie koenzymu Q10 (CoQ10) w Twoim organizmie. Dlaczego to takie ważne? Najważniejszym mięśniem w Twoim organizmie jest serce, a koenzym Q10 jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania komórek mięśniowych serca! Udawanie więc troski o Twoje serce, a jednocześnie zmniejszanie stężenia Twojego koenzymu Q10 można porównać do sytuacji, w której mechanik samochodowy obiecywałby Ci lepsze osiągi Twojego auta, a jednocześnie za Twoimi plecami popsuł w nim silnik lub wylał paliwo ze zbiornika! Dlatego, jeśli zażywasz leki obniżające Twój poziom CoQ10, a dzieje się tak w przypadku większości leków przeciw cholesterolowi, to koniecznie musisz uzupełniać dietę o suplementy zawierające ten koenzym. To niedopuszczalne, że tak mało lekarzy informuje o tym swoich pacjentów! Prawda jest taka, że rozwiązania i terapie naturalne najczęściej w ogóle nie są znane lekarzom. Nie mogą więc oni zaoferować dobrego i skutecznego lekarstwa na choroby serca. Właśnie dlatego większość ludzi, których w swoim życiu poznałeś, umrze na skutek zawału czy udaru. Mają oni jedną cechę wspólną – ślepo wierzą w to, co słyszą, od osób ubranych w białe kitle. Na szczęście Ty nie należysz do tego grona. Podobnie jak inne osoby, które mając dość kolejnych rozczarowań i katastrof, wybrały inną drogę: ochrony zdrowia w sposób naturalny. Wielu z nich jest dzisiaj zagorzałymi zwolennikami takiej medycyny. Przyjmują taką samą postawę jak my: nie podważają z założenia sensu dokonującego się w medycynie postępu, ale wiedzą, że należy podchodzić do niego z rezerwą, i że istnieje naturalna, bardziej bezpieczna alternatywa. Coraz więcej takich osób prenumeruje raporty Dossier Naturalnych Terapii. Mają oni odwagę przeciwstawienia się „poprawności medycznej” mimo powszechnej presji. Mają dowody, że naturalne rozwiązania, jakie im proponujemy, naprawdę „działają”. I dlatego właśnie bez wahania wspierają nas w walce, którą prowadzimy. KŁAMSTWO NR 2 „Musisz od zaraz zacząć brać insulinę“ „Przykro mi, ale Pani hiperglikemia przerodziła się już w cukrzycę i nie ma na nią innego sposobu jak codzienne przyjmowanie insuliny. W przeciwnym przypadku grozi Pani uszkodzenie nerek, ślepota, wylew albo amputacja...“ Cukrzyca jest chorobą, która szerzy się dziś najszybciej, a wszelkie prognozy przewidują dalsze gwałtowne pogarszanie się tej sytuacji. Obecnie w Polsce ponad 2,5 miliona chorych cierpi na cukrzycę, przy czym aż połowa z nich nie jest tego świadoma. Dodatkowo mamy jeden z najwyższych na świecie odsetków występowania upośledzonej tolerancji glukozy w populacji dorosłych, co oznacza, że tempo wzrostu liczby chorych będzie u nas nadal bardzo gwałtowne (w latach 1984–2000 liczba cukrzyków już zwiększyła się dwukrotnie). Niestety większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że jest poważnie zagrożona. Jest wyjście Osoby cierpiące na cukrzycę na ogół nie mają pojęcia, w jaki sposób mogłyby odwrócić postęp choroby. Nie wiedzą nawet, że w ogóle jest to możliwe. Tymczasem przestrzeganie konwencjonalnych metod leczenia może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, a nawet do przedwczesnej śmierci. Jeśli chorujesz na cukrzycę, lekarz z pewnością przepisze Ci odpowiednie leki. Jednak musisz wiedzieć, że niektóre z nich, sztucznie podwyższając poziom insuliny, powodują również odkładanie się w organizmie złych tłuszczów, co może znacząco zwiększyć zagrożenie chorobami układu krążenia. Na przykład stosowaniu leku przeciwcukrzycowego o nazwie rozyglitazon (Avandia – lek wycofany ze sprzedaży w Europie w 2010 roku) przypisuje się odpowiedzialność za śmierć kilkudziesięciu tysięcy osób w Stanach Zjednoczonych. Pamiętaj jednak, że nigdy i pod żadnym pozorem nie należy przerywać terapii zaleconej przez lekarza bez porozumienia z nim. Dlatego, jeśli bierzesz już leki przeciw cukrzycy, mimo wszystko ich nie odstawiaj przed wizytą u lekarza. Jeżeli natomiast chcesz się rozprawić z przyczynami cukrzycy typu 2, zapoznaj się z naturalnymi metodami stabilizowania poziomu cukru we krwi i przywracania normalnej wrażliwości na insulinę. Okazuje się bowiem, że wystąpieniu cukrzycy typu 2 można nie tylko łatwo zapobiec, ale czasem można ją nawet całkowicie wyleczyć, pod warunkiem konsekwentnego wprowadzenia kilku zmian w trybie życia. Jest to tak ważny temat, że zdecydowałem się poświęcić mu cały obszerny raport z cyklu Dossier Naturalnych Terapii. Co więcej, teraz przekazuję go w prezencie (wraz z drugim raportem) wszystkim osobom, które dokonają prenumeraty. W tym raporcie znajdziesz między innymi wyniki badań naukowych, które dowodzą, że możliwe jest przywrócenie – w sposób całkowicie naturalny – zdolności trzustki do produkcji insuliny. To może pozwolić Ci – jeśli cierpisz na cukrzycę typu 2 – znów cieszyć się słodkimi deserami bez martwienia się o poziom cukru we krwi. Bez konieczności brania leków ani robienia zastrzyków. Dlaczego nie powie Ci o tym lekarz? Większość lekarzy po prostu nie zna wyników badań dotyczących medycyny naturalnej. Nie informują ich też o nich – tak jak w przypadku leków syntetycznych – firmy farmaceutyczne, bo byłoby to wbrew ich interesom. Przykre to, ale niestety prawdziwe. Tymczasem naukowcy z Uniwersytetu w Newcastle w Wielkiej Brytanii przebadali grupę diabetyków w wieku około pięćdziesięciu lat. Przez 8 tygodni przestrzegali oni prostej, ale restrykcyjnej diety. Rezultat? Ich glikemia na czczo i po posiłku stopniowo powracała do normy, a trzustki – do swoich normalnych zdolności do produkcji insuliny. Wszystkie objawy cukrzycy zniknęły na dobre: po upływie 3 miesięcy od powrotu do normalnej diety 64% uczestników badania w dalszym ciągu nie wykazywało żadnych objawów choroby. KŁAMSTWO NR 3 „To tylko normalny skutek starzenia się“ „Niestety nie można nic poradzić na (tu wstaw swój problem, o którym mówisz lekarzowi). Musi Pani nauczyć się z tym żyć...“ Najlepszą bronią do walki z tego typu medyczną niekompetencją jest Twój płaszcz: kiedy słyszysz takie bzdury, bierz go i wychodź. 160-letni szczur, 400-letnia gąsienica i Twoje 130. urodziny Tak, współczesna nauka potrafi sprawić, że niektóre gatunki będą dożywały takiego wieku (liczonego oczywiście jako „wiek zwierzęcy“), pozostając w dobrym zdrowiu. W rzeczywistości naukowcom udało się spowodować, że kilka „glist” przekroczyło obliczoną dla ich gatunku granicę 500 lat. Oczywiście nikt nie chciałby żyć dodatkowych 40 lat przykuty do wózka inwalidzkiego, charcząc i nie potrafiąc dodać 2 do 2. Ale nie o takim wydłużeniu życia mówią autorzy badań przeprowadzanych na zwierzętach. Udaje im się przedłużyć fazę „wieku średniego“, a nie „wieku starczego“. Obserwując panujące obecnie trendy, średnia oczekiwana długość życia Twoich dzieci wyniesie 100 lat. Ale jest to wyliczone bez brania pod uwagę wszystkich ostatnich odkryć w tej dziedzinie, które prezentujemy w raportach Dossier Naturalnych Terapii. Oto jedno z największych odkryć Przyznają to nawet lekarze medycyny konwencjonalnej: jeden z hormonów gra kluczową rolę w regulacji Twojego zegara biologicznego. Czy wiesz, który? Nie, to nie jest melatonina. Oczywiście, jeśli przyjmujesz melatoninę, będziesz dłużej żyć – już dawno udowodniono to w wielu badaniach. Ale to nie jest największe odkrycie. Nie jest to też DHEA (pod względem ilości główny hormon w organizmie). Jednak jako osiemdziesięciolatek będziesz mieć zaledwie 5% stężenia DHEA, jakie miałeś w wieku lat dwudziestu. To za mało. Wiesz, co wspólnego mają osoby chore na raka, choroby serca, nadciśnienie, otyłość, cukrzycę i chorobę Alzheimera? Niski poziom DHEA we krwi. A jednak pomimo to DHEA jest mniej znaczący niż hormon, o którym Ci zaraz powiem. Nie jest to też testosteron, tymozyna, pregnenolon ani inne przydatne hormony. One wszystkie są daleko w tyle – przy nim grają drugoplanową rolę. Panie i Panowie, zwycięzcą jest... HGH! HGH to ludzki hormon wzrostu. Jeśli chodzi o siłę oddziaływania – żaden inny mu nie dorównuje. W cytowanym wielokrotnie badaniu z 1990 r. dr Daniel Rudman podał HGH 21 mężczyznom w wieku od 61 do 81 lat. Przeciętny uczestnik badania zyskał 8,8% masy mięśniowej (bez żadnych dodatkowych ćwiczeń) i stracił 14,4% tłuszczu. Co więcej, powróciło ich zainteresowanie seksem (i mieli lepsze osiągnięcia w tym zakresie), ich skóra zrobiła się grubsza, i odnotowali jeszcze kilka pozytywnych zmian w swoim samopoczuciu, tak jakby ubyło im dziesięć – dwadzieścia lat. Jeden z badanych powiedział: Budzę się rano, staję przed lustrem i znów widzę 35-latka! Niestety, kuracja hormonem HGH kosztuje rocznie od 10 do 30 tysięcy dolarów. Na zawsze pięćdziesięcioletni... Tak, dzięki HGH pełne aktywności życie do 120 lat jest na wyciągnięcie ręki. Wkrótce ludzie będą dożywać 150 lat albo i więcej. Ale w jaki sposób? Wszak koszty takiej terapii przekraczają przeciętne możliwości budżetowe! Niekoniecznie. Twoja przysadka mózgowa wciąż produkuje mnóstwo HGH i będzie tak robić do końca Twoich dni. Problem leży w tym, że z wiekiem do krwi uwalniana jest coraz mniejsza ilość tego hormonu. Na szczęście istnieją naturalne środki, które powodują większe wydzielanie HGH do krwi. Niektóre z nich działają nawet skuteczniej niż zastrzyki z HGH. A najbardziej niezwykłe jest to, że nie zawierają ani jednej jego molekuły! Ale hormony to jeszcze nie wszystko Badania na temat współczesnego żywienia pokazały, że wiele pokarmów przyczynia się do starzenia organizmu, wywołując różne reakcje szkodliwe dla komórek i organów (w szczególności tętnic i mózgu), takie jak: · utlenianie, które powoduje śmierć komórek i uszkadza DNA (będąc źródłem nowotworów). Jest ono spowodowane spożyciem pokarmów, których trudno unikać; · glikacja: proteiny i cukry (fruktoza i glukoza) łączą się, by stworzyć ciężkie związki, które niszczą Twój organizm. To trochę tak jakby zbyt długo gotować jajko – skutków nie da się cofnąć. Szkody są nieodwracalne. Glikacja występuje także wtedy, gdy spożywasz mięsa pieczone na grillu; · stan zapalny: kiedy jest chroniczny, zabija komórki mózgowe, spowalnia krążenie i może powodować powstawanie blaszek miażdżycowych w naczyniach krwionośnych (przez co wywołuje ryzyko zawału i udaru). Wszystkie te reakcje są przyspieszane nieodpowiednim odżywianiem. Dobra wiadomość jest taka, że właściwe odżywianie ma z kolei działanie pozytywne: chroni Twoje komórki, wzmacnia ich błony, czyni je młodymi i elastycznymi, wygładza Twoją skórę. Odpowiednia dieta może przyczynić się do reaktywacji niszczonych przez lata funkcji Twojego organizmu. KŁAMSTWO NR 4 „Tylko leki mogą utrzymać Pana ciśnienie krwi na właściwym poziomie“ „Ma Pan ciśnienie 135/95, co oznacza, że przekroczył Pan niebezpieczną granicę. Musi Pan brać lekarstwa, aby to ciśnienie obniżyć.“ Jeśli masz nawet minimalnie wyższe ciśnienie niż to, które uważa się za prawidłowe, lekarze spróbują zmusić Cię do przyjmowania leków do końca życia. Są przekonani o tym, że nadciśnienia nie można wyleczyć, a jedynie trzymać w ryzach za pomocą leków. I na tym polega problem. To nie ma nic wspólnego z prawdą. W większości przypadków nadciśnienie nie pojawia się na skutek jakiejś choroby i może być całkowicie wyleczone dzięki zmianie trybu życia. Co więcej, wzrost ciśnienia wraz z wiekiem wcale nie jest nieunikniony, jak to się często uważa. Może być on nieznaczny lub wręcz żaden, jeśli tylko zastosuje się podstawowe zasady zdrowego życia. Podaję również kilka innych czynników, które pomogą Ci obniżyć ciśnienie krwi w sposób naturalny, wśród nich są między innymi tak zaskakujące jak: · dieta o niskim indeksie glikemicznym, · opalanie się (po kilkanaście minut w godzinach południowych) lub suplementacja witaminy D3 zimą oraz · wyeliminowanie z diety napojów gazowanych. KŁAMSTWO NR 5 „Nie można nic poradzić na chorobę Alzheimera” „Niestety, mam złe wieści – tomografia komputerowa wskazuje na wczesne stadium choroby Alzheimera. Możemy troszkę spowolnić postęp choroby, ale nie ma na nią skutecznego lekarstwa. Musi Pani pomyśleć o zapewnieniu sobie jakiejś opieki.“ Jeśli Ty lub ktokolwiek Ci bliski zaczyna wykazywać choćby najmniejsze symptomy choroby Alzheimera, kieruj się prosto do lekarza specjalizującego się w medycynie naturalnej. Nawet nie próbuj tracić czasu na „konwencjonalnych“ lekarzy. Choroba Alzheimera dotyka coraz więcej osób – w Polsce cierpi na nią obecnie aż 14% osób po sześćdziesiątym piątym roku życia i aż 40% osób po osiemdziesiątce. To co najmniej 250 000 chorych, z których około 150 000 nie ma jeszcze postawionej diagnozy. Nie warto więc tracić cennego czasu na konsultacje z osobami, które twierdzą, że nie da się nic zrobić. Bo to nieprawda! Odpowiednia dieta i właściwy tryb życia mogą spowolnić postęp choroby. Nieodpowiednie – nawet go przyspieszyć. Jest to szczegółowo omówione w raporcie z cyklu Dossier Naturalnych Terapii poświęconym chorobie Alzheimera. Ale ponieważ musisz działać najszybciej jak to możliwe, już teraz podaję Ci w skrócie najważniejsze zasady, do których warto się stosować:
KŁAMSTWO NR 6 „Twoją jedyną szansą jest chemio- i radioterapia“ „Niestety nowotwór zaatakował już węzły chłonne. Trzeba jak najszybciej rozpocząć chemioterapię i naświetlania.“ Mam ogromną nadzieję, że tych słów nigdy nie usłyszysz. Wraz z całym zespołem Poczty Zdrowia pracujemy w dzień i w nocy, aby dać Ci wszelką istniejącą broń, która może uchronić Cię przed rakiem. Ale nawet, gdybyś dowiedział się, że masz nowotwór, wciąż możesz wyzdrowieć. Co ważne, nie zawsze jedyną szansą jest to, co lekarze zalecają dziś standardowo: chemioterapia i naświetlania. Słyszę od Czytelników z całego świata wiele historii, które tego dowodzą. Metod pozbycia się nowotworu może być naprawdę wiele. Problem polega na tym, że ogromna większość lekarzy ich nie zna. Uparcie trzymają się dawnych metod leczenia raka, o których uczyli się na studiach, a z których wiele – jak dowodzą obecne badania – jest NIESKUTECZNYCH. Niestety tylko niewielka część środowiska medycznego zna najnowsze wyniki badań w tej dziedzinie, a jeszcze mniejsza interesuje się osiągnięciami medycyny naturalnej. Oto przykład: Pomaga zwalczyć 16 różnych rodzajów raka, a „eksperci” wciąż twierdzą, że Ci szkodzi To niesłychane, że lekarzom oraz marketingowcom udało się z niego zrobić kozła ofiarnego, choć chroni ono organizm niemal przed każdym rodzajem chorób: od nowotworów przez cukrzycę po choroby układu krążenia, demencję i infekcje. Dlatego przestrzegam, nie daj sobie wyprać mózgu ich kampanią strachu przed… słońcem. Badania naukowe wykazały, że witamina D, którą w sposób naturalny wytwarza Twój organizm podczas kąpieli słonecznych, redukuje zagrożenie nowotworem, pod warunkiem utrzymywania się jej stężenia w osoczu na poziomie minimum od 40 do 50 ng/ml. Jest to bardzo dobra wiadomość, ponieważ podnoszenie poziomu witaminy D w organizmie jest wyjątkowo łatwe i przyjemne. Wystarczy regularnie zażywać kąpieli słonecznych i jeść tłuste ryby (na przykład łososia, sardynki, makrele...) przyrządzane w niskiej temperaturze, a także niektóre drożdże. I choć witamina D jest nam niezbędna, to od kilku dekad lekarze i kosmetolodzy zalecają okrywanie się przed słońcem, smarowanie skóry kremami z wysokim filtrem itp. Podtrzymują te zalecenia, mimo że w badaniu, którego wyniki opublikowano w Journal of the National Cancer Institute w 2002 r., nie znaleziono (na podstawie obserwacji 603 uczestników chorych na raka skóry) żadnego powiązania pomiędzy oparzeniem słonecznym, opalaniem, ekspozycją na promienie słoneczne a występowaniem różnych form raka skóry. Wielu naukowców, w tym dr William Grant, opublikowało w prestiżowych czasopismach medycznych artykuły potwierdzające, że racjonalne korzystanie ze słońca w Stanach Zjednoczonych mogłoby obniżyć liczbę zachorowań na raka (o 185 000 rocznie) i pozwolić na uniknięcie 30 000 zgonów spowodowanych rakiem piersi, jajników, prostaty, macicy, przełyku, odbytu, żołądka i pęcherza moczowego. Dla porównania: co roku w Stanach Zjednoczonych na raka skóry umiera 7500 osób. Oznacza to, że korzyści wynikające z przebywania na słońcu, a w szczególności zmniejszenie ryzyka zachorowania na inne rodzaje nowotworów, znacznie przewyższają potencjalne ryzyko powstania nowotworów skóry, a przede wszystkim czerniaka (ten efekt uboczny ekspozycji na słońce jest zresztą nadal przedmiotem dyskusji). Jeżeli nie będziemy korzystać ze słońca lub będziemy smarować się kremami z najwyższym filtrem, narazimy się na niedobór witaminy D, który może zwiększyć ryzyko zachorowania na raka. Również w tym przypadku zapobieganie prowadzi do katastrofy Choć badania naukowe wskazują, że jest to szkodliwe, wciąż na ogromną skalę prowadzi się badania przesiewowe na obecność antygenu PSA. Co roku setki tysięcy mężczyzn przechodzą niepotrzebne katusze. Wielu z nich musi poddać się biopsji prostaty lub bolesnemu i zupełnie niepotrzebnemu zabiegowi usunięcia tego gruczołu. Powinieneś wiedzieć, że mimo iż większość lekarzy i urologów uważa, że stężenie antygenu PSA ponad 4 ng/ml oznacza pojawienie się problemu, to jednak 80% mężczyzn, u których stężenie antygenu PSA wynosi pomiędzy 4 a 10 ng/ml, choruje na łagodny przerost gruczołu krokowego, który nie ma nic wspólnego z rakiem, a także, że wynik taki może być spowodowany innymi przyczynami, na przykład stanem zapalnym lub przyjmowaniem leków (takich jak ibuprofen). Badania pozwalające określić stężenie antygenu PSA we krwi służą co prawda wykryciu raka, ale nie potrafią jednoznacznie określić, czy jest to łagodny i powoli rozwijający się nowotwór, który nie przysparza problemów, czy też jest to bardziej agresywny rodzaj raka. Tymczasem wzrost liczby komórek nowotworowych w prostacie odbywa się w większości przypadków niezmiernie powoli. I to tak powoli, że pomimo pojawienia się guza, 80% mężczyzn, u których wystąpi „nowotwór prostaty” nie zdąży nawet tego zauważyć, bo… umrą oni z całkiem innych przyczyn! Co więcej, badanie stężenia antygenu PSA jest jak rzut monetą: pozwala ono na zdiagnozowanie jedynie 3,8% rzeczywistych przypadków raka; oznacza to, że 96,2% nowotworów pozostaje niezdiagnozowane! Autorytety medyczne, w tym nawet dr Richard Ablin – ten sam, który odkrył antygen PSA w 1970 roku – apelują, aby nie prowadzić już badań przesiewowych w kierunku raka prostaty za pomocą badania stężenia antygenu PSA w osoczu. Jednak wielu lekarzy wciąż zaleca je swoim pacjentom. Oto tylko niektóre przykłady: · Kurkuma przyczynia się do samozniszczenia komórek nowotworowych oraz zakłóca ich rozmnażanie się. Ale niezbędne jest zmieszanie kurkumy z tłuszczem (na przykład z oliwą z oliwek) i pieprzem, aby Twój organizm mógł przyswoić tę substancję. Nie możesz tego wiedzieć, jeśli nikt Ci o tym nie powie – i właśnie dlatego publikuję takie informacje w Dossier Naturalnych Terapii. · Zielona herbata zawiera duże ilości galusanu epigallokatechiny (EGCG) z rodziny polifenoli. Podczas badań laboratoryjnych badacze zaobserwowali, że substancja ta jest w stanie powstrzymać rozwój nowotworu. Z pewnością istnieje różnica między tym, co dzieje się w laboratorium, a wnętrzem ciała ludzkiego, ale wiele badań dowiodło, że smakosze zielonej herbaty rzadziej chorują na raka. Powinieneś jednak wiedzieć, że ta najbardziej rozpowszechniona – chińska zielona herbata – zawiera niewiele EGCG. O ile tylko masz takie możliwości, lepiej pij japońską – bogatszą w EGCG. · Awokado i rak: awokado jest od dawna znane ze swoich właściwości antycholesterolowych i zdolności do utrzymania w zdrowiu układu krążenia. Nowością zaś są najnowsze wyniki badań dr. Stevena M. D’Ambrosio i jego współpracowników z Ohio State University w Stanach Zjednoczonych. Wskazują one na to, że składniki fitochemiczne wyciągu z awokado Haas (odmiana o czerwonawej i ciemnej skórce) potrafią zniszczyć komórki rakowe, a stosowane doustnie – uniemożliwiają przekształcanie się komórek w stanach przedrakowych w nowotworowe. KŁAMSTWO NR 7 „Każdy cierpi na reumatyzm“ „To zdarza się każdemu, ja też mam pewne dolegliwości reumatyczne. Nie ma na to lekarstwa, ale zawsze można brać leki przeciwbólowe.“ Choroby stawów to powszechne dolegliwości, z powodu których co roku miliony ludzi udają się do lekarza (w Polsce cierpią na nie przynajmniej 2 miliony osób). Dla przemysłu farmaceutycznego zaś – to kura znosząca złote jaja, wykorzystywana do granic przyzwoitości, co doprowadziło między innymi do wybuchu skandalu z lekiem Vioxx. A ponieważ są to choroby bardzo uciążliwe, to cierpiące na nią osoby przez długie lata sięgają garściami po leki przeciwzapalne, sterydy i syntetyczne analgetyki (leki przeciwbólowe). Leki początkowo przynoszą ulgę. Cud – nagle znów możesz otwierać słoiki, łupać orzechy, uprawiać ogródek! Przez kilka miesięcy – ba, może nawet lat – na nowo odkrywasz drobne życiowe przyjemności. Po pewnym czasie ataki choroby stają się jednak silniejsze i coraz dłuższe. W dobrej wierze łykasz pigułkę za pigułką – przez siedem, dziesięć, piętnaście dni… aż zauważasz, że nie tylko leki są już mniej skuteczne, ale dodatkowo całkiem rozregulował się Twój układ trawienny. Biegunki, zaparcia, bóle brzucha, wreszcie krwawienia – zaczynasz się niepokoić. Pojawia się pytanie: czy kontynuować leczenie, czy bóle stawów nie były jednak mniejszym złem… Dzisiejsze lekarstwa, również te najnowocześniejsze, jedynie uśmierzają ból. Zupełnie nie oddziałują na chrząstkę, która ulega postępującej degeneracji. To dlatego są przydatne jedynie na krótką metę. W dłuższym okresie ich skuteczność maleje i wreszcie całkowicie zanika, wraz z zanikiem tkanki chrzęstnej. Wówczas działanie leków ogranicza się tylko do wywoływania skutków ubocznych, a te potrafią być niebezpieczne! Jest jednak i dobra wiadomość: ostatnie badania naukowe wykazały, że medycyna naturalna oferuje niezwykłe sposoby na chorobę zwyrodnieniową stawów. Wiemy już dziś, że składniki naturalne mogą nie tylko uśmierzyć ból, ale także odbudować zniszczoną chrząstkę. W wielu badaniach okazało się, że pacjenci dotknięci artrozą cofnęli swój zegar biologiczny o całe lata. Odzyskali oni dawną sprawność bez niepożądanych skutków ubocznych. Niektórzy zdołali uniknąć lub przynajmniej opóźnić wstawienie protezy kolana. Nieświadomość to nie błogosławieństwo. To śmierć Jak pokazałem Ci przed chwilą, lekarze powtarzają wiele kłamstw – potencjalnie śmiertelnie groźnych kłamstw – nawet o tym nie wiedząc. Ale to nie ich wina. Po prostu na uczelniach medycznych nikt nie uczył ich o wspaniałych, bezpiecznych, naturalnych lekach, które są wokół nas. Nie piszą też o nich czasopisma medyczne. To wstyd, ale współczesna medycyna jest tak zdominowana przez tabletki i skalpele, że te leki naturalne, które przecież nie mogą zostać opatentowane przez koncerny farmaceutyczne (czyli są tanie i trudno je poddać odgórnym regulacjom) są zamiatane pod dywan przez kolejne przyjazne przemysłowi farmaceutycznemu rządy. Jednak pomimo, że większość lekarzy nie ignoruje tych naturalnych leków celowo, ich brak wiedzy nadal może zabić – Ciebie albo kogoś Ci bliskiego. Właśnie dlatego, jeśli chcesz być zdrowy, pełen energii i żyć długo w dobie epidemii chorób cywilizacyjnych, sam musisz zdobyć tę wiedzę, której Twój lekarz nie posiada. Czemu miałbyś umrzeć na tzw. „śmiertelną” chorobę? Niemal każdy, kogo znasz, umrze z powodu choroby, której można zapobiec lub ją wyleczyć. Nie dołączaj do tego grona! Obecne wyniki badań są jednoznaczne: wielu chorobom można zapobiec, można je też czasem wyleczyć, po prostu zmieniając swój sposób odżywiania oraz wyrównując niedobory substancji odżywczych w organizmie. Z gwarancją, że nie wystąpią żadne niepożądane efekty uboczne. To przeciwieństwo leków syntetycznych, które choć, bywają skuteczne, to niestety, często wywołują niezwykle szkodliwe skutki uboczne w innych organach. Na przykład: · Aspiryna jest skutecznym środkiem przeciwbólowym, ale jednocześnie… uszkadza błonę śluzową żołądka. Może spowodować poważne krwawienia i wrzody w Twoim układzie trawiennym. · Kortyzon redukuje stany zapalne, ale pobudza też infekcje. Na dłuższą metę powoduje osteoporozę, cukrzycę, rozregulowanie hormonalne, opuchliznę na twarzy i problemy skórne. · Antybiotyki zabiją niektóre bakterie, ale… uszkadzają florę jelitową. Osłabiają też system immunologiczny i mogą być toksyczne dla wątroby i nerek. Przyczyniają się do rozwoju drożdży, które mogą zainfekować jamę ustną (pleśniawki), oraz powodują grzybicę narządów płciowych. Natomiast medycyna naturalna przynosi korzyści całemu organizmowi, wpływając zbawiennie na jego stan. Ogólnie rzecz biorąc, produkt naturalny, który daje miejscowe korzyści, tak naprawdę wpływa pozytywnie na Twoje zdrowie w różnych innych obszarach. Kiedy, przykładowo, przyjmujesz witaminę D, aby wzmocnić kości, naukowcy dowodzą, że redukujesz jednocześnie zagrożenie chorobą nowotworową. Kwasy omega-3, które zmniejszają ryzyko chorób sercowo-naczyniowych, poprawiają również samopoczucie psychiczne (efekt antydepresyjny) i redukują degenerację mięśni. Ale uwaga: substancje te, choć są naturalne, nie mogą być nigdy stosowane nieostrożnie. W każdym przypadku, a zwłaszcza kiedy przyjmujesz konwencjonalne leki syntetyczne, musisz zapytać o zdanie swojego lekarza, zanim podejmiesz jakiekolwiek nowe leczenie. Jest to ważne, ponieważ mimo wszystko większość produktów naturalnych zawiera substancje aktywne. Nie mają one niepożądanych skutków ubocznych, ale ryzyko interakcji i przedawkowania zawsze istnieje. Dlatego też Dossier Naturalnych Terapii pokieruje Cię, w jakich przypadkach i w jakich dawkach przyjmować witaminy, minerały, pierwiastki śladowe i aminokwasy. Na przykład w przypadku: · kataru – spróbuj zażywać witaminę E i cynk; · bólów głowy i migreny – odczuwalnie mogą Ci pomóc magnez i witamina B2; · nadciśnienia – zwiększ dawkę potasu i zmniejsz dawkę soli; · wypadania włosów – pomogą witamina D, glutamina i cystyna; · pogarszania się sprawności umysłowej, a także występowania zaburzeń poznawczych związanych z wiekiem – sięgnij po dwie substancje naturalne: acetyl-L-karnitynę i cholinę. Jeśli zażywasz leki obniżające stężenie cholesterolu (statyny), zaprzyjaźnij się z koenzymem Q10, aby podnieść swoją energię komórkową, wzmocnić mięśnie (w szczególności serce) i zapobiec utracie pamięci (co jest częstym skutkiem ubocznym przyjmowania statyn). Leki naturalne również są przedmiotem badań naukowych Wiedza w tej dziedzinie intensywnie się rozwija. Istnieją czasopisma medyczne na temat medycyny naturalnej, które mają ten sam wymagający i rygorystycznie przestrzegany poziom co czasopisma o medycynie konwencjonalnej. Wszystko po to, by przekazywać informacje osobom, które ich potrzebują. Dlatego też stworzyliśmy Dossier Naturalnych Terapii. Dossier Naturalnych Terapii to cykl raportów na temat nowych odkryć z zakresu medycyny naturalnej potwierdzonych przez badania naukowe. Są one zaprezentowane w prosty i przystępny sposób, również dla tych osób, które nie mają wykształcenia medycznego ani stopni naukowych. W każdym miesiącu jedna choroba jest omówiona w sposób systematyczny: otrzymasz pełne informacje na temat zapobiegania i leczenia jej metodami naturalnymi i wyjaśnienia, jak te metody możesz od razu zastosować. I nie mam tutaj na myśli tylko katarów, lekkich oparzeń i drobnych urazów: otóż mówię również o poważnych chorobach takich jak artroza, cukrzyca, stwardnienie rozsiane, choroby sercowo-naczyniowe, a nawet nowotwory. Thierry Souccar, który merytorycznie nadzoruje Dossier Naturalnych Terapii, jest jednym z najbardziej znanych we Francji ekspertów w dziedzinie żywienia i biologii starzenia się. W latach dziewięćdziesiątych stworzył kierunek o nazwie: „biochemia żywieniowa” na Uniwersytecie Kalifornijskim, napisał 15 książek, z których wiele stało się bestsellerami oraz wyszkolił setki lekarzy na temat nowych możliwości, które przynosi medycyna naturalna. W Dossier Naturalnych Terapii wskazuje, w jaki sposób pomóc samemu sobie w powrocie do zdrowia, dzięki zdrowym pokarmom oraz odpowiednim suplementom diety. Nauka ta nosi nazwę nutriterapii i jest jedną z najbardziej obiecujących gałęzi medycyny naturalnej. Rozwinęła się ona w ostatnich latach do tego stopnia, że badacze trendów uznają ją za gałąź medycyny, która zrewolucjonizuje trzecie tysiąclecie. Czytając Dossier Naturalnych Terapii, otrzymasz – w zwięzłej formie – rzetelne informacje na temat nowych odkryć dotyczących różnorakich chorób:
Niezależna publikacja Dossier Naturalnych Terapii jest całkowicie rewolucyjna w stosunku do „poprawnego“ leczenia akademickiego W każdym raporcie mamy odwagę: · opisywać w prostych słowach różne choroby, ich przyczyny i objawy: na naszych łamach naukowy bełkot nie ma racji bytu; · wskazywać najskuteczniejsze naturalne leki, podając wszystkie niezbędne informacje (dawkowanie, sposób użycia lub przygotowania, nazwę producenta itp.), aby umożliwić naszym czytelnikom ustalenie z lekarzem ich przyjmowania; · dopuszczać do głosu lekarzy i terapeutów, którzy ośmielają się nie podzielać ortodoksyjnego podejścia, jakie się im powszechnie narzuca; · ujawniać cyniczne kłamstwa rozpowszechniane przez medyczno-farmaceutyczne lobby oraz stosowane przez nie zabiegi, które mają doprowadzić do sprzedaży coraz większej liczby leków po coraz wyższej cenie; · sygnalizować naszym Czytelnikom szkodliwość bardzo wielu powszechnie stosowanych produktów (dezodorantów, produktów kosmetycznych, gotowych dań, produktów mlecznych, cukru i słodzików syntetycznych, telefonów komórkowych itd.). Musisz wiedzieć, że Dossier Naturalnych Terapii odmawia zamieszczania jakichkolwiek reklam komercyjnych dotyczących leczenia lub terapii. Wszystkie środki, jakimi dysponujemy, pochodzą wyłącznie od naszych Prenumeratorów! Ani miejsce na naszych łamach, ani nasza bezstronność nie są na sprzedaż. To wierność naszych Prenumeratorów jest gwarantem naszej niezależności finansowej. Dlatego nic nas nie powstrzymuje przed mówieniem całej prawdy – nawet jeśli okazuje się ona szokująca czy oburzająca. Mówimy otwarcie o badaniach, być może trochę zbyt zaawansowanych jak na nasze czasy, które są obecnie prowadzone. I wiemy, że u niektórych wywoła to szok lub co najmniej zakłopotanie. Jednak to jedyny sposób, aby przeciwdziałać wszechobecnej dezinformacji medycznej. Dossier Naturalnych Terapii powstało z myślą o tych, którzy – podobnie jak ja – uważają, że rozwiązania, zalecane przez oficjalny nurt medycyny nieuchronnie prowadzą zdrowie publiczne w ślepy zaułek. Dossier Naturalnych Terapii oddaje na użytek Czytelników doświadczenie wielu ludzi zawodowo zajmujących się lecznictwem. Lekarze, terapeuci, biolodzy, naukowcy są przekonani, że medycyna naturalna może stanowić skuteczną alternatywę. Dossier Naturalnych Terapii wskazuje dziesiątki naturalnych metod, które nie powodują skutków ubocznych, a mogą rozwiązać wiele problemów zdrowotnych, które dotykają każdego z nas. Gwarantuję, że przy każdym omawianym temacie otrzymasz najświeższe dane i wyniki badań naukowych, potwierdzone przez lekarzy, którzy są najbardziej na bieżąco w dziedzinie nowych naturalnych metod leczenia. Dossier Naturalnych Terapii poszuka za Ciebie – w ponad 150 specjalistycznych publikacjach – najbardziej obiecujących wyników badań prowadzonych przez specjalistów ze 120 krajów. Prenumerata choć jednej z tych publikacji kosztowałaby Cię setki złotych (nie licząc czasu straconego na rozszyfrowanie naukowego języka artykułów). Ale dzięki Dossier Naturalnych Terapii otrzymasz wiedzę o skutecznych środkach medycyny naturalnej zawartą w nich wszystkich. Nasi eksperci wyszukują bowiem pojawiające się w literaturze medycznej „perełki“ i natychmiast Ci je przekazują – w sposób zwięzły i zrozumiały. Tak jest w przypadku wszystkich tematów omawianych w Dossier Naturalnych Terapii. Następnie, regularnie co miesiąc będziesz otrzymywać nowy raport Dossier Naturalnych Terapii Koszt każdego pełnego raportu z cyklu Dossier Naturalnych Terapii w wersji elektronicznej wynosi mniej niż koszt jednej filiżanki kawy w kawiarni. Mogę Ci zaoferować tak niską cenę, gdyż wierzę, że wielu moich Czytelników zdecydujesz się na prenumeratę i uda nam się pokryć koszty. Życzę zdrowia, Jean-Marc Dupuis Czy to rak? Jakie symptomy powinny Cie zaniepokoić?
![]() Praktycznie każdy z nas zna kogoś, kto chorował na raka. Najczęściej nikt nie zauważał rozwoju tej choroby. W najlepszym przypadku osoba dotknięta chorobą mówiła sobie – hmm, coś jest nie tak. Czy są oznaki, które powinny wzbudzić Twój niepokój? Czy można nauczyć się rozpoznawać symptomy rozwoju chorób nowotworowych u siebie i innych, co mogłoby ocalić życie, pozwolić zyskać na czasie w walce z rakiem? Tak, istnieją takie symptomy – dla lekarzy są one powodem do podejrzewania raka. W większości są to proste objawy i do zaobserwowania ich nie jest potrzebne stosowanie sprzętu medycznego. Obserwując swoje ciało i wysyłane przez nie sygnały, możesz sam zyskać na czasie w walce z chorobą. Rak budzi strach Obecnie nie jest możliwe nieodczuwanie strachu przed rakiem lub niemyślenie o nim. Rak stał się popularny, gdyż w klasyfikacji przyczyn zgonów zajmuje niemal to samo miejsce co choroby sercowo-naczyniowe (udary mózgu, zawały itp.). Rak może dotknąć każdego. Chociaż wszyscy o tym mówią, myślą, to nieustannie widujemy ludzi przychodzących do lekarza lub nawet szpitala z bardzo zaawansowanym nowotworem, który wręcz „rzuca się w oczy”. Przykładem może być kobieta udająca się do lekarza pierwszego kontaktu z zupełnie innej przyczyny, u której ten odkrywa trzy-centymetrowy guz w piersi. Niezależnie od tego, kto myśli o raku, to zawsze wywołuje on uczucie strachu. Nikt nie chce usłyszeć diagnozy: ma Pan(i) raka, ponieważ powszechnie nadal uważa się, że „mieć raka” oznacza „niechybną śmierć”. Dlatego zamiast iść do lekarza, wolimy mówić sobie nie, to przecież nie może być to; pójdę później, jak będę miał czas...; to mnie przecież nie boli, to nie może być nic groźnego itp. Każdy powód jest dobry, by uciekać przed rzeczywistością. Tymczasem zdobycie się na odwagę i zapukanie do drzwi lekarza może dosłownie URATOWAĆ CI ŻYCIE! I nie mów sobie, że czekałeś już zbyt długo i pójście do lekarza teraz już na nic się nie zda. Nie! Gdy tylko żyjesz, zawsze jest szansa na to, aby zyskać na czasie. Niestety, tego rodzaju artykuły nie zawsze będą czytać osoby, które najbardziej potrzebują konsultacji lekarza. Wręcz przeciwnie! Najczęściej pierwszym odruchem jest ucieczka i oddalanie od siebie każdej myśli, która mogłaby spotęgować strach. Na szczęście Ty, czytając ten artykuł, nawet pobieżnie, będziesz mógł przekazać swoją wiedzę i poradę bliskim, którzy wyjawią Ci swoje obawy. Jeżeli to, co usłyszysz, wzbudzi Twoje podejrzenia i niepokój, będziesz mógł zachęcić ich do udania się do lekarza. Nie zawahaj się towarzyszyć bliskiej Ci osobie w takiej wizycie. Możesz zaofiarować bezcenne wsparcie, będące dowodem Twojej miłości. Zachowaj czujność, kiedy zauważysz... 1. …że Ty sam lub bliska Ci osoba bez wysiłku traci na wadze Utrata od 5 do 10% masy ciała w czasie krótszym niż 6 miesięcy – nie mów: to wspaniale! Powiedz sobie, że to dziwne, skoro nie odchudzasz się i nie jesteś na diecie oraz nie zmieniłeś drastycznie swojego stylu życia z siedzącego (telewizor – samochód) na aktywny fizycznie (bieganie – jazda na rowerze). To najczęściej znak, że Twój organizm wykorzystuje rezerwy energii na toczącą się w nim walkę, być może z rakiem. 2. ...ciągłe zmęczenie Czy w ostatnich miesiącach często czujesz się zmęczony lub dolegliwość ta dotyczy bliskiej Ci osoby? Powinna Cię skłonić do refleksji sytuacja, w której Twój harmonogram zajęć nie jest napięty bardziej niż dotychczas, a coraz częściej zdarza Ci się iść wcześniej spać oraz ucinać sobie drzemki w ciągu dnia, co nie miało miejsca nigdy wcześniej. 3. ...zmniejszony apetyt Nie odczuwasz głodu, co kontrastuje z Twoimi przyzwyczajeniami żywieniowymi. Nawet potrawy, które uwielbiałeś, nie są już tak atrakcyjne. 4. ...utrzymującą się przez wiele tygodni bez wyraźnej przyczyny gorączkę (Uwaga. Jeśli jest to możliwe, temperaturę należy mierzyć termometrem doodbytniczym). W przypadkach tego rodzaju temperatura nie sięga 40°C, ale oscyluje raczej w przedziale 38 – 38,5°C. Niewielka gorączka trwająca kilka dni nie powinna być alarmująca. Należy zachować czujność, gdy trwa dłużej niż kilka tygodni lub regularnie nawraca, oraz zwrócić uwagę na występowanie dodatkowych objawów. 5. ...guzki w niektórych strategicznych miejscach Guzki często można wyczuć podczas badania palpacyjnego piersi albo jamy brzusznej. Mogą też pojawić się na reagujących na wiele czynników węzłach chłonnych, których aktywowanie powoduje powiększenie ich wielkości. Uwaga – węzły są bardzo reaktywne i mogą zostać pobudzone z przyczyn całkowicie „niegroźnych”. Najczęściej wyczuwalnymi węzłami są węzły chłonne pachowe, w zgięciu między nogą a brzuchem (węzły pachwinowe), na szyi lub w zagłębieniu tuż za obojczykiem (dół nadobojczykowy). Niepokojące są wtedy, gdy pozostają powiększone dłużej niż przez kilka tygodni, powiedzmy ponad miesiąc, aby wyrazić to precyzyjniej. Jeśli węzły są bolesne w dotyku, możesz się uspokoić – prawdopodobnie to nie rak, lecz infekcja. Poznaj charakterystyczne symptomy w przypadku czterech najczęściej występujących nowotworów 1. Piersi Regularnie badaj swoje piersi raz w miesiącu, zgodnie z zaleceniami (na przykład pod prysznicem, kiedy skóra jest bardziej śliska). Jeśli wyczujesz guzek, postaraj się zachować spokój i, jeśli możesz, poczekaj przynajmniej dwa tygodnie, zwłaszcza jeżeli nie jesteś po menopauzie. Wraz z cyklem hormonalnym struktura piersi ulega zmianom i możliwe, że ta mała wykryta palcami zmiana zniknie na koniec cyklu. W tym przypadku może to być mała torbiel lub inna niebudząca niepokoju zmiana powiązana z cyklem hormonalnym. Natomiast, gdy zmiana jest dosyć duża i utrzymuje się przez kilka tygodni po jej odkryciu, nie zwlekaj dłużej. Idź do ginekologa lub innego kompetentnego lekarza. Należy podkreślić jeszcze raz, że każde zgrubienie wcale nie musi oznaczać nowotworu. Struktura piersi może również ulec zmianie w postaci ściągnięcia skóry, jakby była ona wciągnięta do środka. Inną oznaką może być wyprysk na brodawce sutkowej, który jest szczególnym przejawem choroby. Przypomina to stan zapalny skóry, która staje się zaczerwieniona i bolesna. 2. Płuca Jeżeli palisz, pomyśl o tym. Jeżeli nie palisz, pomyśl o tym również! Najbardziej klasycznymi oznakami łatwymi do wychwycenia jest plucie krwią, zmiana głosu (problem z mówieniem, przytłumiony głos, dwutonowy...), utrzymujące się tygodniami nawroty czkawki. 3. Prostata Pomyśl o tym, jeśli jesteś mężczyzną. Kobiety nie mają prostaty. Symptomy nie są „oczywiste”, ponieważ prostata nie jest widoczna gołym okiem. Najczęściej spotykanym objawem są problemy z oddawaniem moczu (dysuria), ponieważ prostata otacza cewkę moczową (biegnącą od pęcherza moczowego do końca penisa). Jednakże inne przyczyny, jak łagodny przerost prostaty, mogą powodować takie same objawy. W moczu może również pojawić się krew. 4. Górne drogi oddechowe Przyczyną nowotworów w górnych drogach oddechowych jest zazwyczaj wieloletnie nadużywanie alkoholu i palenie tytoniu. Rak najczęściej atakuje jamę ustną, gardło (przełyk, krtań), struny głosowe. Jego obecność można podejrzewać w przypadku długotrwałych trudności w przełykaniu podczas picia lub jedzenia albo jednego i drugiego (dysfagia). Uczucie jakby coś tkwiło w gardle, stałe łaskotanie również może być sygnałem ostrzegawczym, jeśli objawy te nie ustępują w ciągu kilku dni. W jamie ustnej może pojawić się niegojąca się tygodniami rana na języku lub na wewnętrznej stronie policzków, podniebieniu lub dziąsłach. Kaszel utrzymujący się przez kilka tygodni, a nawet miesięcy może również budzić obawy, zwłaszcza, jeśli nie przydarzało Ci się to nigdy wcześniej. Twój głos może również ulec zmianie (jak w przypadku raka płuc); może być stłumiony lub możesz mieć problemy z kontrolowaniem go. Powiększone węzły chłonne szyjne są również symptomatyczne, jeżeli współtowarzyszą innym objawom. W skrócie Łączne występowanie kilku z wymienionych symptomów powinno być alarmujące. Jeżeli zaobserwujesz je u siebie, najważniejsze, abyś nie mówił sobie: to rak, już po mnie! Symptomy te nie są „niezawodne” i mogą wystąpić również w przebiegu wielu innych, mniej poważnych chorób lub błahych schorzeń. Dlatego musisz koniecznie udać się do lekarza! Jego doświadczenie i zdolność łączenia informacji pozwoli na postawienie diagnozy, która albo Cię uspokoi, albo będzie impulsem do podjęcia właściwych kroków. Gra toczy się o Twoje zdrowie! Na tym etapie Twoja przyszłość jest w Twoich rękach. W razie wątpliwości porozmawiaj z przyjaciółmi, jeśli boisz się pójść do swojego lekarza. Poproś osobę, którą darzysz zaufaniem, aby Ci towarzyszyła i dodała otuchy. Przede wszystkim nie zastanawiaj się zbyt długo. Działaj, jeśli obawiasz się tego, co może Cię spotkać. Przekazuję Ci ten artykuł, abyś uczynił wszystko, by nie dopuścić do sytuacji, kiedy będziesz musiał powiedzieć gdybym wiedział..., czułem, że coś było nie tak... bądź wypowiedzieć każde inne słowo wyrażające żal, że czegoś nie uczyniłeś w przeszłości. Zrób to dla siebie i dla tych, których kochasz. To, co możesz teraz zrobić – przekaż ten artykuł osobom, na których Ci zależy, a nie chciałbyś, aby kiedykolwiek powiedziały: gdybym wiedział. artykuł lekarza internisty – Ludivine, który ukazał się na jej stronie internetowej: http://l-ordonnance-ou-la-vie.com ****** Preparaty multiwitaminowe podwyższają inteligencję
|